22. ZMIANY
Następnego dnia, jak domownicy się obudzili, Filip sam przyniósł Olimpię i oddał ją osobiście Sofii.
Filip: Do rąk własnych!
Sofia: Bardzo cię polubiła.
Filip: Mówiłem, że sobie poradzimy. Taka słodka, kochana kruszynka, nie mieliśmy żadnych problemów, prawda, Olimpio?
Maja: Powiem ci, że dziadek odżył. Już dawno go takim nie widziałam. Zaczęłam się już o niego martwić, bo od pogrzebu babci nie mógł dojść do siebie. Widziałam, że miał złamane serce i nic nie pomagało. Mogłaby pomóc jedynie rozmowa z ukochaną osobą, no ale... wiemy, że to niemożliwe...
Maja: Ale dzisiaj od rana jest zupełnie inny. Wesoły, sam zrobił śniadanie, potem poszedł sprawdzić, co u Ollie. Mówię ci, Ollie normalnie go uleczyła i uratowała.
Bastian postanowił poćwiczyć z Ollie stanie i raczkowanie. Ale jeszcze trochę brakuje, żeby Olimpia sama stanęła na nóżkach.
Sofia odreagowuje wydarzenia z wesela, medytując w ogrodzie.
Atlas nie daje za wygraną. Tym razem zaprosił Sofię na wieczór talentów...
Ollie zrobiło się smutno, bo mama jej nie zauważyła, wpatrzona w telefon.
Bas: Co się stało malutka?
Rob: Ja ją rozweselę. Chodź, nauczysz się tańczyć!
Olimpia znów wygląda jakby chciała coś zmajstrować.
Olimpia: Zaba.
Rob: Żaba? Czyżbyśmy pierwsze słowo? Ale, Ollie, to nie żaba, to jest pies!
Olimpia: Zaba!
Rob: Pies.
Olimpia: ZAAABAAAA!
Sofia: Oj, chodź do mnie. No już, niech będzie żaba.
Rob: Za dużo czytania o żabach, według mnie.
A jednak Olimpia jeszcze tego samego dnia nauczyła się stawać na nóżkach! Wszyscy byli bardzo dumni :)
Teraz Ollie jest już gotowa na swoje jutrzejsze urodziny :]
Kiedy w końcu reszta poszła spać, Bas i Sofia mogli spokojnie porozmawiać.
Sofia: Bas, dużo dzisiaj myślałam i... między nami nie jest już tak jak dawniej. Od czasu gdy urodziłam Ollie, bardzo się od siebie oddaliliśmy. Sądzę, że ty też to czujesz.
Bas: Masz rację. Myślałem... myślałem, że jak Ollie trochę podrośnie, to wszystko wróci do normy. Ale nie spędzamy już ze sobą tyle czasu, co kiedyś. I prawdę mówiąc, nie widzę, żebyś w ogóle tego chciała.
Sofia: Wiem, że nie ułatwiałam ci ostatnio życia. Miewam humory i przyznam, że nie umiem ich kontrolować, ale bardzo się staram. Naprawdę się staram. Widzę, że medytacja pomaga, tylko nie mogę o niej zapominać.
Sofia: Ale ty mi też nie pomagasz. Gdy wczoraj zobaczyłam ciebie i Laurę tańczących, bardzo mnie to zabolało. Bo już dawno nie patrzyłeś na mnie tak, jak wczoraj patrzyłeś na nią. Bas, wiem, że byliście kiedyś bardzo blisko i nadal się przyjaźnicie. Ale jest mi to ciężko zaakceptować.
Bas: Hej, moment. Między mną i Laurą niczego nie ma. Wczoraj tak, zatańczyliśmy, ale tylko jak znajomi. Nie możesz myśleć, że mógłbym cię zdradzić.
Sofia: Wiem, Bas. Po prostu, nie umiem o tym nie myśleć. To jest chyba silniejsze ode mnie.
Bas: Ale nie rozumiem, czego ode mnie oczekujesz. Nie wymagaj ode mnie, żebym przestał rozmawiać z Laurą, bo tego nie zrobię.
Sofia: Nie, nie oczekuję tego. Ale mamy problemy i chyba sami ich nie rozwiążemy. Pomyślałam... że moglibyśmy iść na terapię.
Sofia: Kocham cię i chcę zawalczyć o nasz związek. O naszą rodzinę. Nie układa nam się teraz, ale myślę, że z odrobiną pomocy będziemy w stanie znów się odnaleźć. Co ty na to? Czy ty też chcesz o nas zawalczyć?
Bas: Przecież wiesz, że tak. Też cię kocham. Jeśli może nam to pomóc, to dobrze. Spróbujmy terapii.
Sofia, przynajmniej na razie, wyleczyła się z obawy przed zdradą, ale jako zazdrosny Sim, pewnie nie na długo... Tymczasem Bas poznał swoją nową obawę przed samotnością... Ich związek jest w tym momencie bardzo ciekawy: burzliwy, doprowadzają się do szaleństwa, ale szaleją za sobą.
A zamykając ich pobyt w San Sequoi, następnego dnia były Strachudła i urodziny Olimpii.
Sofia: No, maleńka. Zaraz będziesz starsza. Nie mogę uwierzyć, że to pewnie ostatni raz cię tak trzymam w ramionach na fasolkę. Podoba ci się twój tort i świeczki? Dasz radę je zdmuchnąć sama? Patrz, już wszyscy wiwatują na twoją cześć.
Jednak Narratorka zresetowała nie to, co było trzeba, i zdmuchiwanie świeczek trzeba było zacząć od początku :P
Wszystkiego najlepszego Olimpio!
Bas: Gotowa na swój pierwszy krok?
Olimpia wylosowała cechę Ciekawa świata, zupełnie jak Bastian w jej wieku. To interesująca odmiana po tym, jak wcześniej była ostrożna i nieufna wobec nieznanemu otoczeniu. Dostała też cechę bonusową Ponadprzeciętne niemowlę.
<<<Poprzedni rozdział: 21. NAJGORSZY DZIEŃ W ŻYCIU
>>>Następny rozdział: 23. TERAPIA PAR
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz