16. KRONIKI (3)
Kroniki z Del Sol Valley
Yuki i Piotr postanowili odpocząć trochę od zgiełku zwykłego miasta i wyjechali do miasta niezwykłego, pełnego sław na każdym rogu. San Sequoia była blisko, więc najpierw wpadli odwiedzić Izi, a potem już rozpoczęli właściwe wakacje.
Gorące miejscówki były wszędzie i były pełne sławnych Simów.
Yuki: Bailey-Moonowie na 11:00, nie patrz.
Piotr: Kochanie, w zasadzie mam więcej gwiazdek niż Octavia, mógłbym się przywitać.
Tak zrobił, a potem wszyscy poszli potańczyć w klubie - też gorącej miejscówie. A tak poza tym, Piotr ma jeszcze bardziej wyrafinowane podniebienie niż Izi, widać to rodzinne...
Yuki trochę zmęczyła się tańcem i poszła się zrelaksować w jakuzzi. Na szczęście dołączył do niej jej mąż (a nie ten flirciarz, Thorne). Może i być coś z tego wyszło w miejscu publicznym, ale... Yuki co chwila wpadała w drzemki. Następnego dnia Yuki było głupio.
Yuki: Przepraszam za wczoraj, to chyba ta woda tak na mnie podziałała.
Piotr: Albo te drinki, które wcześniej wypiliśmy.
Piotr: No patrz, wysypało mnie, to chyba
od tej wody w jakuzzi. Jak ja pójdę na nagranie w studio?
Yuki: Faktycznie, kiepsko wygląda. Ale za 2h powinno przejść.
Piotr: O nie, ktoś zwinął tabliczkę mamy!
Yuki: Kotek, to nie tutaj, tam jest, gdzie stoją te dziewczyny.
Piotr: Rzeczywiście. Ale nawet żadna mnie nie rozpoznała. Nigdy nie będę tak sławny jak Brytani Cho.
Na szczęście do wywiadu w studio wysypka naprawdę zniknęła. I Piotr olśnił prowadzącą swoim błyskotliwym humorem.
Sachiko: A na koniec życzę powodzenia na najbliższych Gwiezdnych Rykach. Dobra, mamy to. Dziękuję wszystkim, świetna robota.
Makijażystka: Czy ja mogłabym poprosić o autograf?
Po nagraniu para poszła się zrelaksować do spa.
Yuki: Jest bosko. Jeszcze trochę po prawej. Oooo, idealnie.
Piotr: Chyba żartujesz. Już nigdy to nie wrócę. Ona... chce... mnie... zabić...
Później każde poszło się relaksować na swój sposób.
Wieczorem znów spotkanie z Octavią i Thornem. Jest akurat Wieczór Talentów, więc Piotr postanowił zabawić trochę towarzystwo swoim dowcipem.
Octavia: Wpadnijcie jutro do nas, zobaczycie miasto ze wzgórza, to niesamowity widok.
Następnego dnia Yuki i Piotr trochę pozwiedzali, byli też na planie filmowym. Aż w końcu wybrali się na wzgórze, do Octavii i Thorna.
Piotr: No faktycznie, jest na co popatrzeć. Aż mi się zachciało tu przeprowadzić. Może kiedyś...
Wieczór rozdania Gwiezdnych Ryków. My już wiemy, że Piotr wygra, ale dajmy mu się nacieszyć wygraną!
Następne dni były dość spokojne. Wkrótce dołączyły do nich Izi i Enue. Izi przyjechała specjalnie na promocyjny koncert z Orangem Bailey-Moonem. To było bardzo wyczekiwane wydarzenie. Pod Sceną Snów wkrótce pojawiły się tłumy. Wszyscy chcieli poznać wschodzące gwiazdy estrady!
Kroniki z Sulani
Gdy wróciłam do Sulani, tak zastałam Filipa i Annę. Zawzięcie się o coś kłócili. Podejrzewam, że o nową aspirację Anny, która wymagała zakupu sporej ilości drogich dzieł sztuki.
Bea kontyuuje nauki u Nalani. Nie zawsze jest tym zachwycona, ale jednak uwielbia być syreną, więc pilnie się uczy. Szczególnie syreniego śpiewu, który jest jej drugim ulubionym zajęciem.
Nalani uczy ją życia w harmonii z całą morską przyrodą i wszystkimi stworzeniami. Głębokiej więzi ze światem morskim i radości z tego płynącej.
Beatą nadal jednak czasem targają wątpliwości, kim właściwie jest. Jak ma się odnaleźć w świecie ludzi, teraz, gdy odkryła ten inny świat? Jednak mama zawsze służy dobrą radą - aby robić to, co się kocha, nieważnie czy jako człowiek, czy jako syrena. Za którą zresztą sama podąża, zwiedzając muzeum za muzeum.
Piotr: Hej, Anna. Czy myślisz, że powinienem umówić się z Candy?
Anna: Siostrą twojej żony? Nie radzę.
Tak, Anna zawsze daje dobre rady.
Nalani odkrywa przed Beą coraz to nowe sekrety wyspy. Przyzywanie pogody okazuje się drobnostką przy tajemnicach kryjących się w jaskinii.
Bea: I wtedy coś mnie dotknęło, jakaś macka!
Nalani: To był Kraken.
Bea: Kraken?!
Nalani: Tak, ale możemy nad nim panować. Dzisiaj cię tego nauczę. Słuchaj i patrz uważnie. I zaufaj mi.
I Nalani zaśpiewała. A wraz z jej śpiewem, coś zaczęło oplatać nogi Beaty. I wciągnęło ją pod wodę. Jednak tak samo szybko uwolniło i odpłynęło.
Nalani: Kraken pilnuje wyspy przed intruzami. Teraz już cię zna i ty również możesz go wezwać, gdy zajdzie taka potrzeba.
Jako syrena, Bea nie miała najmniejszego problemu z awansowaniem w chórze szkolnym na główną solistkę. Po szkole wybrała się z koleżankami-syrenami do baru na plaży, aby uczcić sukces. Wygrała konkurs karaoke i nawet akompaniowała na gitarze pewnemu przystojniakowi. Jednak okazało się, że jest on żonaty.
Porażka miłosna nie wytrąciła jej z równowagi i wróciła do domu w świetnym nastroju. Tak dobrym, że słyszał aż cały dom.
Filip: To chyba jakiś etap, prawda? Idę się przejść, bo nie wytrzymam w tym hałasie.
Nadeszły urodziny Beaty! Brakuje niestety Izi i Enue - które musiały zostać w San Sequoi, oraz Piotra i Yuki, którzy właśnie balują z Octavią i Thornem w Del Sol Valley. 100 lat dla Beaty, która zdobyła cechy Żądna przygód oraz Dziecię wysp (chociaż dopiero po trzecim losowaniu ;) )
Od rodziców Bea dostała mikrofon, aby dalej podążać za pasją. Od Nalani dostała własną kończę do zmiany pogody. A od dziadka komplet biżuterii "Księżycowej bogini" - każdy element z inną, magiczną właściwością.
Maja: Wszystkiego najlepszego siostro, życzę ci wielkiej, wspaniałej miłości!
Akito tego dnia ma jeszcze parę podarków do rozdania.
Akito: To jest wyjątkowy, zaręczynowy pierścionek. I masz dobrze traktować moją wnuczkę!
Jace: Tak jest, proszę pana!
Akito: A to dla ciebie, synku.
Filip: Eliksir życia? Tato...
Akito: Nic nie mów, po prostu cieszmy się wspólnymi chwilami z rodziną.
Następnego dnia po urodzinach, Bea relaksowała się w wodach Mua Pel'em, ciesząc się listem akceptacyjnym z Instytutu Badawczego Sulani. Zamierza studiować biologię, jak tata. Nagle dostrzegła inną syrenę w oddali, postanowiła więc się przywitać. Jednak ta syrena była już jej znana i zdecydowanie nie miała dobrych zamiarów!
Bea nie zdążyła dopłynąć na czas i Maira wciągnęła już biednego chłopaka pod wodę.
Bea: Coś ty zrobiła! Przecież on może umrzeć!
Maira: Hahaha, spróbuj więc go uratować, może jeszcze zdążysz, zaczym Kraken go zje!
Bea szybko wskoczyła w głębiny. Chwilę to trwało, ale w końcu wyciągnęła chłopaka na powierzchnię, obdarzając go wyjątkowym pocałunkiem syrenim, który pozwala oddychać pod wodą.
Bea: Tylko oddychaj. Proszę.
Na brzegu rzuciła na niego czar, aby nie do końca pamiętał, co się wydarzyło w oceanie. Jednak chłopak był tak oczarowany Beatą, że i tak nie zadawałby żadnych pytań.
Vaea: Nie wiem, czy mnie pamiętasz, ale... byliśmy przyjaciółmi w szkole podstawowej.
Bea: Vaea, to ty? Nie poznałabym cię!
Vaea: Za to ja wszędzie poznałbym te piękne oczy. Pozwól, że odwdzięczę się za ten słodki pocałunek w wodzie, chociaż zupełnie nie pamiętam, jak do niego doszło.
I z tą oto sceną zostawiam na razie Beatę z jej nowym, dorosłym życiem, aby mogła się nim cieszyć bez wścibskich spojrzeń.
<<<Poprzedni rozdział: 15. KRONIKI (2)
>>>Następny rozdział: 17. POŻEGNANIE
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz