12. MOJE WIELKIE SULANIJSKIE WESELE
Ostanie przygotowania do ślubu ukończone, zostały jedynie do zorganizowania wieczór panieński i kawalerski.
Filip: Dzięki mamo, że zajmiesz się dziś Mają.
Klara: Bawcie się dobrze. I pamiętajcie, że mod na kaca poalkoholowego jest włączony, więc nie przesadzajcie, bo jutro wielki dzień.
Maja: Ciapcia! Patataj!
Imprezę czas zacząć!
Piotr: Chciałbym wznieść toast za mojego starszego brata! Sto lat!
Filip: Dzięki, dzięki wszystkim za super zabawę!
...Myślałem, że jako aspirujący satyryk walniesz jakąś prześmiewczą opowiastkę z dzieciństwa.
Piotr: Spokojnie braciszku, najlepsze zostawiam na jutro!
Bracia Drozd chyba jednak trochę poszaleli z drinkami ;)
Dorota: Gdzieś to miałam zapisane...
Oliana: Oddawaj ten notes i po prostu dawaj z tym toastem!
Dorota: No dobra... Za moją młodszą siostrzyczkę! Oby dołączenie do rodziny Dziedzictwa nie namieszało ci w głowie!
Ania: Haha, dzięki.
Dorota: Słowo daję, że zamawiałam striptizera, a nie rycerza!
Oliana: Coś cię gryzie.
Ania: Po prostu nie lubię zostawiać Mai.
Dorota: Przecież jest w dobrych rękach. Masz napij się Lotta cocolaty.
Dorota: Poprosimy jeszcze jedną kolejkę!
Oliana: Przestań sprawdzać ten telefon, nic jej nie jest! Napij się, zabaw, to twój wieczór!
W końcu Ania posłuchała i dziewczyny też trochę zaszalały ;)
Nadszedł wielki dzień.
Klara: Ania jeszcze się przygotowuje na górze.
Filip: Myślicie, że wszystko pójdzie dobrze?
Klara: Na pewno! Narratorka nie pozwoliłaby, żeby coś popsuło wasz ślub.
Filip: Trochę się jednak stresuję.
Akito: To chyba normalne, ja też się stresowałem! Ale zobaczysz, to będzie jeden z piękniejszych dni w twoim życiu. Warto to przeżyć.
Klara: Powinniśmy już się teleportować, nie chcemy się przecież spóźnić.
Filip: Wyglądasz olśniewająco!
Ania: Dziękuję! A ty się uczesałeś, no proszę!
Goście się już pomału zbierają i zajmują miejsca.
Klara: Nareszcie pan przyszedł! To nie do pomyślenia. Przecież pan prowadzi ceremonię, a zjawia się pan ostatni!
Penny: Czemu on ma na sobie to śmieszne sulanijskie przebranko? Czy to tak specjalnie?
Maja: Maja kfatki.
Filip: Nie możesz Maju rozsypywać kwiatków, bo niestety nie ma tej interakcji dla małych dzieci. Ale będziesz szła pierwsza, ok?
Maja: OK! Mama ładna.
Wszyscy goście już zajęli miejsca. Czas zacząć ceremonię.
Filip: Teraz Maju, idź przed siebie, a potem usiądź koło babci.
Ania: Gotowy?
Filip: Z tobą zawsze.
I powiedzieli TAK!
Filip: Patrz, udało się, właśnie dostałaś komunikat o spadku! A myślałem, że to tylko taki żart pani Zadeckiej!
Akito: Niedawno to byliśmy my, zdaje się jakby przed chwilą.
Klara: To nadal my, tylko teraz z kilkoma zmarszczkami więcej.
Wspaniały przypadek sprawił, że cała rodzina panny młodej usiadła przy jednym stole. :)
Penny: Wybrali świetny tort, pychota. Ale nadal nie rozumiem, czemu pozwolili panu przyjść w tradycyjnym lokalnym stroju.
Jan: Uwaga wszyscy! Przerywamy na moment ucztę i zbieramy się na pierwszy taniec młodej pary!
Maja jest trochę zagubiona i chyba zmęczona, bo nie chciała nawet tańczyć. Na szczęście dziadek wkroczył do akcji i uratował sytuację. A kiedy mała gwiazdeczka była usypiana, reszta towarzystwa korzystała dalej z imprezy.
Ania: Hej, Piotrek! Miałeś wygłosić mowę i toast!
Piotr: No tak! Uwaga, czas na mowę! Jak wiecie, jestem młodszym bratem pana młodego. I widziałem, jak on i Ania się poznali! Filip, mając lat 11, poderwał Anię na tekst o zostaniu w przyszłości kapitanem statku i Pogromcą Fal! Kapitanem może nie jest, ale jednak pracuje na morzu, no i zdobył kobietę swojego życia! Gratulacje braciszku! Ale nie byłbym sobą, jeśli nie opowiedziałbym tu kilku zabawnych historii...
Klara: No dobrze, bo Piotrek jak zacznie, to ciężko mu skończyć. Kochani, po prostu wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!
Piotr: No wiesz mamo, tak mi przerwać, eh...
Filip: Ale pamiętasz to Ania? Tak było, bawiliśmy się wtedy na placu zabaw w piratów.
Ania: Pamiętam! I pamiętam, że od razu cię polubiłam. :)
A tak to się zaczęło.
Akito: Niestety barman się nie zjawił, więc dzisiaj ja serwuję drinki. Mam małe doświadczenie, więc drogie panie, zamawiajcie, co tylko chcecie... Ups... No dobrze, to może opowiem, jak pokonaliśmy Pierwotnego Wampira...
Ania: Hej hej, kto chętny złapać bukiet?
Yuki: Czy liczy się, że złapałam, jeśli animacja nie zadziałała i po prostu podniosłam potem bukiet?
Yuki: Patrz, mam bukiet!
Piotr: Ale przecież, to już od dawna było wiadomo, że to my hajtamy się następni.
Yuki: No wiem, ale teraz już możemy naprawdę zacząć przygotowania.
Piotr: Zdjęcie ze świadkami musi być!
Akito: Zdjęcie z rodzicami też!
Ania: Nareszcie w domu. Ale miałeś rację, to był idealny ślub.
Filip: A wiesz, co jeszcze może być idealne?
Ania: Nawet zadbałam o specjalną bieliznę na tę okazję.
Filip: I tak ją zaraz zdejmę!
I zdjęcia z sesji ślubnej następnego dnia :)
<<<Poprzedni rozdział: 11. PRZYGOTOWANIA
>>>Następny rozdział: 13. NIE MA WINA BEZ WINY
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz