6. KONIEC WAKACJI (2)

Jako odpowiedzialny przyszły rodzic, Filip znalazł pracę nie tylko lepiej płatną, ale też z możliwością dopasowywania grafiku do opieki nad dzieckiem. Będzie się od dzisiaj zajmować zleceniami poszukiwania skarbów dla Muzeum Skarbów Sulani.




Filip: Cieszę się, że przyjechałaś. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze.

Ania: Jak możesz tak mówić? A co z moimi studiami, właśnie zaczęłam ostatni semestr. 

Filip: Dzwoniłem do mnie na uczelnie i pozwolą ci dokończyć studia tutaj.



Ania: Czyli wszystko już zaplanowałeś po swojemu, tak?

Filip: Wiem, że nie tak miało być i że wszystko dzieje się bardzo szybko. Ale zobaczysz, naprawdę wszystko będzie dobrze. Trzeba mieć wiarę w zamiary Narratorki. I w końcu będziemy mieszkać razem. Będziemy rodziną.




Następnego dnia rano Ania próbuje odrobić zadania na zajęcia. 

Filip: Masz może ochotę na poranne bara-bara?

Ania: Żartujesz? Jest gorąco, duszno i poranne to mam co najwyżej mdłości. I napiłabym się kavy. 

Filip: Dobrze, to zrobię kavę.

Ania: Rozmyśliłam się, teraz chcę zjeść ciasto. 

Filip: To zrobię kavę dla siebie.




U Ani zaczęły się huśtawki nastrojów.

Ania: Będę okropną matką, moje dziecko będzie mnie nienawidzić.

Filip: Co ty opowiadasz? Będziesz cudowną matką. Chodź zrobię ci masaż... Lepiej?

Ania: W sumie to może teraz miałabym ochotę na jakieś małe bara-bara?




Filip wziął się jeszcze tego samego dnia ostro do pracy i przygotował pokój dla przyszłego dziecka.




Ania: Sam to wszystko zbudowałeś? Wygląda cudownie! Ooo... małej fasolce chyba też się podoba. Chcesz poczuć, jak kopie?

Filip: To naprawdę się dzieje, naprawdę zostaniemy rodzicami!



Ania: Wiadomo, że Omiksańskie... Do plumboba, jestem beznadziejna, nie mogę nawet wypowiedzieć tego bez przejęzyczenia. Po co to w ogóle robię, przecież i tak nie zaliczę tego semestru.

Filip: Jesteś dla siebie zbyt surowa. Przecież pozwolili ci zdać egzaminy tutaj. Zobaczysz, jutro urodzisz, a od poniedziałku ja będę się zajmował dzieckiem, kiedy ty będziesz musiała być na uczelni. 

Ania: No dobra.... więc wiadomo, że Omiskańskie złocone pererece oraz talerze są najbardziej znanymi pracami pradawnych złotników. 

Filip: No widzisz? Bez nawet jednego przejęzyczenia!



Szukając skarbów dla muzeum, Filip odkrył wiekowy wrak statku! To cenne odkrycie na pewno nie pozostanie niezauważone przez jego podwładnych.




Filip: Dziś wielki dzień, to już trzeci trymestr. Gotowa?

Ania: Jestem gotowa, jeśli ty jesteś. 




Ania wybrała się na przechadzkę, bo mówią, że chodzenie przyspiesza porody. Niestety zapomniała, że jej pęcherz może tego nie wytrzymać.

Ania: Naprawdę? NAPRAWDĘ? Nie dość, że jestem wielka jak balon, to jeszcze posikałam się 5 METRÓW OD ŁAZIENKI???

Na szczęście w domu czekała już gorąca, rozluźniająca kąpiel.




Ania: Czemu to tak długo trwa? Już chyba powinnam rodzić?! Myślisz, że coś jest nie w porządku?

Filip: Na pewno wszystko jest w porządku. A wiesz, co jeszcze może przyspieszyć poród?

Ania: O nie, zapomnij, wszystko mnie boli i znów chce mi się siusiu.



Ktoś postanowił złożyć prawie (nie)zapowiedzianą wizytę!




Penny: Jestem!

Ania: Mama? Co ty tu robisz? Przecież nie musiałaś przyjeżdżać.

Penny: Oczywiście, że musiałam! Moje dziecko będzie wkrótce rodzić. Przyjechałam pomóc!




Penny: Wiecie już jakie imię dacie dziecku?

Filip: U nas w rodzinie imię jest losowane przy porodzie.

Penny: Co za głupia tradycja. A co jak wylosujecie imię Genowefa albo Bogusław?

Filip: No cóż, istnieje taka szansa.

Penny: ...




Ania: Chyba się zaczyna! Tak, wody mi właśnie odeszły.

Filip: Co robić, CO ROBIĆ?!

Penny: O Maxisie, dobrze, że tu jestem. Jedźcie do szpitala, a ja tu wszystko ogarnę. 




Położnik: Wszystko wygląda dobrze, ma pani dopiero rozwarcie 2 cm, to dopiero początek porodu.

Ania: Dopiero początek? Słyszałeś Filip? To dopiero początek!

Laborantka: Teraz z tym modem porody trwają nawet dobę, nie to co kiedyś, cyk i po wszystkim. 

Ania: Dddobę...?




Pomimo ćwiczeń oddechowych i na piłce, trwało to naprawdę bardzo długo.




A kiedy w końcu właściwy poród się zaczął, młody tata zemdlał.

Ania: Jesteś śliczna, maleńka. A jak tatuś się ocknie, to powiemy mu, że masz na imię Majka. 




<<<Poprzedni rozdział: 5. KONIEC WAKACJI (1)

>>>Następny rozdział: 7. OSTATECZNE STARCIE


Komentarze