17. WAMPIRZA PRZYSIĘGA

Od kiedy Klara i Akito wprowadzili się do Henford, Akito spędzał wiele nocy na polowaniach na wampiry. 

Podczas jednej z wypraw mignęła mu pani Zadecka na rowerze, co było bardzo podejrzane... Cóż też starsza kobiecina robiła w przyczółku wampirów i to jak ledwo zaczęło świtać? Niestety, zostanie to prawdopodobnie na zawsze tajemnicą.




Z reguły walki były wygrane, ale czasem zdarzało się też przegrać. Dobrze, że zawsze nosił pierścień ochrony.



Zdobyta wiedza z ostatnich ksiąg wampiryzmu pozwoliła mu na udoskonalenie technik walki i na zwiększenie własnych szans na zwycięstwo. I chociaż odkrył już, gdzie mieszka Pierwotny wampir - źródło wszelkiego zła na simowej ziemi, to jeszcze nie czuł się na siłach, aby wykonać ruch i zaatakować prastarego wampira. 




Raz natrafił na starego "znajomego".

André: To znów ty!

Akito: Nic się nie zmieniłeś plazmopijco. Skończyły mi się dziś kołki, ale nie martw się, wytropię cię następnym razem.

André: A więc do następnego razu Pogromco...




Akito nie zdawał sobie jednak sprawy z tego, że takie "niedokończone sprawy" mają swoje konsekwencje.

André: Mistrzu... Sprawy wymknęły się spod kontroli, Pogromca wybija naszych braci i siostry. 

Vlad: Chcę wiedzieć wszystko.




André:...I tak to właśnie wygląda Mistrzu, trzeba coś z tym zrobić.

Vlad: Pogromca śmiał zaatakować moje dzieci wampiry, musi ponieść karę. Ale moja zemsta nie będzie zwykła, o nie. Poczekam, a ja umiem czekać. A gdy jego ród będzie już duży i jego dzieci dorosłe, wtedy nadejdzie moment zemsty, wtedy zaatakujemy. 

André: Doskonały plan Mistrzu!

Vlad: Hahahaha!




Tymczasem niczego nieświadomy Akito dostał zaproszenie od Markusa na Pchli Targ.

Markus: Hej, chcesz się wybrać na Pchli Targ?

Akito: Niezły pomysł! Może uda mi się wystawić meble na sprzedaż, albo chociaż złapać jakieś kontakty!

Sprzedawczyni: Dzień dobry, chce pan coś kupić?

Akito: Właściwie to wolałbym sprzedać, czy wie Pani, gdzie mógłbym się tu rozłożyć z moimi meblami?

Sprzedawczyni: Ale to tak nie działa, może pan tylko kupić. Tam dalej są stoiska do sprzedaży wyrobów własnych, ale meble się tam nie zmieszczą...




Akito znalazł wolne stoisko i rozłożył na sprzedaż swoje rzeźby z drewna. Niestety, nikt nawet nie zapytał o cenę. W końcu się rozpadało i Akito musiał się szybko zbierać, żeby drewno nie zmokło. 




Klara dostała nieoczekiwany telefon! Wręcz przyprawiający o gęsią skórkę... 

André: Hej, chcesz poznać moje nowo zaadoptowane niemowlę?

Klara: CO?! NIE! NIE CHCĘ! JAKIE NIEMOWLĘ?! SKĄD W OGÓLE MASZ MÓJ NUMER! PSYCHOPATA!

(Śmiem przypuszczać, że to może być część niecnego i pokręconego planu André i Vlada, chociaż wciąganie w ten plan niemowlęcia jest naprawdę niemoralne!)




Akito jeszcze raz próbuje swoich sił jako sprzedawca na targu, ale tym razem wybrał się na niedawno otwarte targowisko w Windenburgu. I tym razem idzie mu znacznie lepiej! Co jakiś czas pokazują się zainteresowani klienci!




I kolejni kupujący! Akito zaraz sprzeda wszystkie rzeźby. 




Następnego dnia Akito również prowadzi sprzedaż na targowisku. 

Sprzedający Alika: Cześć, świetne masz te rzeźby z drewna, dobry jesteś w te klocki. Robisz coś jeszcze z drewna?

Akito: Dzięki! Tak, robię jeszcze meble, pokażę ci.




Akito: A to jest zestaw, który ostatnio zrobiłem, stół i krzesła do jadalni.

Alika: Na plumboba, świetne. A próbowałeś fabrykatora?

Akito: Nie, a co to jest?

Alika: Chodź, pokażę ci. 

...Oto on, nic trudnego dla takiego fachowca jak ty. Musisz mieć tylko elementy i fragmenty, aby coś wytworzyć. Najlepiej poddaj recyclingowi coś, co znajdziesz na śmietniku i wtedy zdobędziesz potrzebne materiały.




Akito postanowił spróbować szczęścia, nurkując w śmietniku, chociaż był do tego dość sceptycznie nastawiony. A jednak, udało się znaleźć lodówkę i piekarnik! Stare i zniszczone, czyli idealne do recyclingu. 




Mając już materiały, Akito przystąpił do pracy. Jednak praca przy fabrykatorze nie daje mu tyle satysfakcji, co rzeźba w drewnie. Do tego nagle maszyna się zbuntowała i teraz Akito jest cały w farbie! Pierwsze wrażenie nie jest najlepsze ;)




Czasami lubię patrzeć, jak moje Simy same się sobą zajmują. Uwielbiam obserwować, jak sami zaczynają niektóre interakcje między sobą. 




A tutaj przyłapałam Klarę, jak patrzyła na Filipa. Pewnie rozmyśla, że już jutro jej mały Filipek ma urodziny, zostanie dzieckiem i wkrótce pójdzie do szkoły. Ten simowy czas faktycznie pędzi. Akito też pewnie będzie brakowało tych słodkich chwil.




Następnego dnia cała rodzina krząta się od samego rana, bo są urodziny Filipa, do tego wypadają w Święto Zbiorów. Garstka znajomych została również zaproszona. 

Wszystkiego najlepszego! Od teraz Filip jako dziecko uwielbia naturę, a jego aspiracja to Mały Odkrywca. Nieco za bardzo przypomina lalkę brzuchomówców z horrorów, więc zaraz szybko zmienię mu wygląd.




Akito: Widzę, że Narratorka już dała ci inną fryzurę. To dobrze, ta jest dużo bardziej twarzowa. I jak się czujesz jako dziecko?

Filip: Jest super! I wiesz tato, zapiszę się do Harcerstwa, jest to część mojej aspiracji. Wiedziałeś, że mogę mieć swoją aspirację? Jako małe dziecko nie miałem żadnej aspiracji. 

Klara: No tak, byłeś jeszcze za mały. A skoro wspomniałeś o harcerstwie, to mamy coś dla ciebie. Proszę, strój harcerza i twoja własna tablica na osiągnięcia.

Filip: Ale super, dzięki mamo! Dzięki tato!




Goście najpierw zaczęli jeść przy stole, ale jak to tradycja simowa każe, szybko przenieśli się na kanapę lub jedzą na stojąco. Nawet mały Piotruś zajada się ciastem (swoją drogą, on też przypomina trochę te lalki z horrorów... szczególnie na tym zdjęciu).

Klara: Zoe, co się stało, nagle posmutniałaś.

Zoe: Eh, zazdroszczę Wam. Tworzycie wspaniałą rodzinę. A ja nie znalazłam nawet miłości. Życie niegranego Sima jest bez sensu.

Klara: Nie poddawaj się. Nawet jeśli sąsiedzkie historie zawiodą, to mamy jeszcze Narratorkę, może ona coś wymyśli.




I kiedy cała gromadka wesoło spędzała czas, jedząc i rozmawiając, nie zdawali sobie sprawy, że są już od pewnego czasu obserwowani.

André: To tutaj...

Vlad: Zobaczysz Pogromco, moja zemsta będzie słodka... Nie znasz dnia, ani godziny...



<<<Poprzedni rozdział: 16. CARPE DIEM

>>>Następny rozdział: 18. ZIMOWA FIESTA


Komentarze